Ruszyła zbiórka na leczenie strażaka OSP z Wielkich Oczu. Marek Furman, który od ponad 20 lat ratował innych, dziś sam toczy najtrudniejszą walkę – z nowotworem żołądka i ciężkimi powikłaniami choroby.
Jeszcze do niedawna życie Marka Furmana wyglądało jak u wielu mieszkańców regionu. Praca, dom, obowiązki i służba w Ochotniczej Straży Pożarnej w Wielkich Oczach. Od ponad dwóch dekad był strażakiem ochotnikiem, zawsze gotowym nieść pomoc potrzebującym. Wraz z rodziną prowadził niewielki sklep, który stanowił jedyne źródło utrzymania czteroosobowej rodziny. Nigdy nie prosili o wsparcie – radzili sobie samodzielnie.
Przełom nastąpił w grudniu 2023 roku. Z pozoru niegroźne dolegliwości bólowe brzucha doprowadziły do diagnozy, która zmieniła wszystko – nowotwór żołądka. Od tego momentu rozpoczęła się ciężka i wyczerpująca walka o życie. Konieczne było żywienie pozajelitowe, następnie przeprowadzono rozległą operację obejmującą usunięcie żołądka, śledziony oraz węzłów chłonnych. Leczenie uzupełniała radioterapia i chemioterapia. Mimo ogromnego wysiłku i determinacji choroba nie ustąpiła.
W 2025 roku stan zdrowia Pana Marka gwałtownie się pogorszył. Pojawiły się poważne powikłania – zaburzenia połykania, problemy z nerkami, zatkany moczowód wymagający założenia protezy oraz podejrzenie dalszego rozsiewu choroby. Dodatkowo występują ciężkie zaburzenia wchłaniania, które wymuszają stałe żywienie pozajelitowe. Pan Marek wymaga regularnych wizyt w specjalistycznych poradniach oraz częstych hospitalizacji. Jest bardzo osłabiony, nie jest w stanie pracować, większość czasu spędza w łóżku, podłączony do kroplówek.
Miesięczne koszty leczenia, specjalistycznego żywienia i dojazdów do placówek medycznych przekraczają 4 tysiące złotych. To obciążenie, którego rodzina nie jest w stanie udźwignąć samodzielnie.
Od momentu zachorowania sytuacja finansowa rodziny uległa dramatycznemu pogorszeniu. Sklep, który przez lata zapewniał utrzymanie, dziś ledwo funkcjonuje i stoi na granicy bankructwa. Aby móc finansować leczenie, konieczne było zaciągnięcie zobowiązań przeznaczonych wyłącznie na ten cel. Jednym z pilnych powodów uruchomienia zbiórki jest dziś potrzeba ich spłaty, aby zapobiec dalszemu pogłębianiu się kryzysu finansowego i umożliwić kontynuowanie leczenia.
Kolejnym problemem jest transport. Samochód, którym Pan Marek dowożony jest do poradni i szpitali, musi zostać zwrócony, ponieważ rodziny nie stać na dalszą spłatę rat kredytu. Bez auta regularne leczenie stanie się praktycznie niemożliwe. Potrzebne są środki choćby na zakup najprostszego, kilkunasto- lub dwudziestoletniego samochodu, który pozwoli na dojazdy do lekarzy i szpitali.
Choroba dotknęła nie tylko samego strażaka. To codzienny dramat całej rodziny – żony i dzieci, które z dnia na dzień znalazły się w niezwykle trudnej sytuacji. Człowiek, który przez lata pomagał innym w najtrudniejszych chwilach, dziś sam potrzebuje wsparcia.
Rodzina Marka Furmana z pokorą prosi o pomoc, zrozumienie i empatię. Każda wpłata to realne wsparcie w codziennej walce – o leczenie, dojazdy do specjalistów, podstawowe bezpieczeństwo i godne funkcjonowanie.
Zbiórka prowadzona jest pod adresem: https://pomagam.pl/p6wb6g
